Rozwój i Pieniądze

WF w szkole to strata czasu

Luty 24, 2015 4 komentarze
Czy faktycznie wf w szkołach jest potrzebny?



Dużo się ostatnio mówi o tym jak fast foody czy siedzący tryb życia tworzą społeczeństwo grubasów. W tym także małe dzieci. Czy wf w szkołach w ogóle pomaga utrzymać prawidłową wagę? Uważam, że na pewno pod przymusem coś tam daje, ale wiele z nich nawet na WF-ie nie ćwiczy. Załatwiają sobie zwolnienia od lekarza z różnych wyimaginowanych powodów. Dotyczy to zwłaszcza dziewczyn. Przynajmniej z tego co ja zauważyłem. 
 
Jednak lekcje wf-u w szkołach to strata czasu, a na pewno w szkołach ponadgimnazjalnych powinno to być całkiem usunięte. Chociaż z drugiej strony idealnym rozwiązaniem byłoby wprowadzeniem lekcji wychowania fizycznego jako dodatkowego, dla chętnych, a nie jako godziny obowiązkowej.
 
Dlaczego tak uważam?
 
Jeśli komuś zależy i ma chęci to nie ważne co by się działo, sam będzie ćwiczył. Choćby się waliło i paliło, to jak komuś zależy na tym aby prowadzić zdrowy tryb życia i regularnie się ruszać, to będzie to robić. Zawsze znajdzie czas. 
 
Nigdy nie będzie się sprawdzać coś takiego, że obowiązkowe lekcje WF-u sprawią, że ludzie zaczną się ruszać. Nie zaczną, jeśli nie będą tego chcieli. WF jest obowiązkowy, ale co wtedy kiedy ktoś bardzo nie chce ćwiczyć? Zrobi wszystko, żeby załatwić sobie zwolnienie, czy po prostu nie będzie chodził. Albo przyjdzie, ale na pewno ćwiczyć nie będzie. Sam widzę to w moim najbliższym otoczeniu. 
 
Nie ukrywam też, że zdarza się to również mi. Jednak ja ćwiczę poza szkołą. Ale jakie są powody tego opuszczania? 
Poziom zajęć wychowania fizycznego w szkołach to jest istny dramat. Nauczyciele nie potrafią stworzyć ciekawych zajęć. A jeśli potrafią… To nie mogą. Tu trzeba biegać, tu zrobić gimnastykę. Potem jeszcze grać w coś, czego akurat grupa nie lubi. Po co? Bo trzeba potem zrobić „zaliczenia”. Nauczyciele muszą mieć oceny, które muszą wpisać do dziennika żeby móc wystawić ocenę końcową. A godzina WF-u powinna być chwilą relaksu ćwicząc czy grając w coś, co się lubi.
 
Konieczność i obowiązek ćwiczeń na lekcji WF-u pod groźbą gorszej oceny, nieklasyfikowania czy nieobecności nie zapobiegnie „przybierania na masie”. Natomiast na pewno zapobiegnie temu wbicie sobie do łba, że ruch to sama przyjemność połączona z dbaniem o zdrowie. Jak się jeszcze uczysz i nie chodzisz na WF w szkole, to jak nie chcesz, nie chodź. Nie ma sensu. Tylko ćwicz poza nią. Ruszaj się.





You may also like

  • Zgadzam się z Tobą. Akurat byłem tym dzieciakiem ze zwolnieniem. Miałem przez wiele lat rehabilitację, cudownie ozdrowiałem w papierach po ukończeniu 18. lat. I poszedłem na ten wf. W biegach najlepszych, sprawnościowych – najlepszy… Trochę mnie to rozbawiło, że człowiek, który nie chodził na wf jest sprawniejszy od całej reszty. Dla mnie była to strata czasu i nie chodziłem na te lekcje (nawet sobie zwolnienia nie załatwiłem).
    Poza tym dwa razy w tygodniu po 45 minut. I jak napisałeś krótka rozgrzewka i przymusowa gra. Nauka w jaki sposób ćwiczyć, w jaki sposób poznawać granice własnych możliwości, a nie jakieś pierdoły z rzucaniem piłki do kosza czy też jej kopanie.

  • A w ciągu 2 godzin, samemu możesz zrobić taki trening, jakiego na zajęciach w szkole nie zrobisz nigdy.

  • Nie mogę zgodzić się z Tobą całkowicie. Jestem obecnie w klasie maturalnej i gdyby nie wf nie miałbym praktyczne w cale styczności z jakimkolwiek wysiłkiem fizycznym. Wszystko to przez zapracowanie w sensie zauczenie. W liceum nigdy nie zdarzyło mi się nie ćwiczyć na zajęciach wf-u, zawsze staram się być aktywny na 100%, pot często się leje z twarzy po zajęciach 🙂 Jest w tym główna zasługa profesora od wf-u który ma już pod 60 a nadal wciąż nas inspiruje ale nigdy do niczego nie zmusza.. Z drugiej strony gdy mam wybierać czy przesiedzieć godzinę czy poćwiczyć dla zdrowia – zawsze wybieram to drugie. Mam tą świadomość że wf w szkole daje mi darmową możliwość rozwoju fizycznego za którą później będę musiał płacić. Trzeba mieć jednak na uwadze że nie każdy wybiera taką drogę – część osób ćwiczy bez większego zaangażowania a jeszcze inni starają się unikać wf-ów.
    Co do zajęć to wyglądają one następująco: 3 razy w tygodniu wf (na zmianę: raz boisko – raz siłownia), zaliczenia raz w miesiącu. Do tego dochodzą różne turnieje jak np. teraz gramy w badmintona, biegi po mieście itp. W skrócie nie nudzimy się 😀
    Lecz trzeba mieć na uwadze że wszystko zależy od zaangażowania danej osoby..

    • Jeśli miałbym przesiedzieć godzinę to też wolę poćwiczyć, ale wolałbym po prostu iść tą godzinę wcześniej do domu i zrobić sobie samemu trening. To dałoby mi o wiele więcej. Jeśli Twoje wf-y wyglądają tak jak jak opisujesz to serio dobrze trafiłeś. Wiele bym dał by mieć takie wf-y jak do szkoły chodziłem (raz boisko – raz siłownia? Cudnie) Ciesz się tym i korzystaj, ale prawda jest taka, że większość lekcji wf-u w szkole niestety wygląda jak wygląda. To właśnie miałem na myśli kiedy pisałem ten tekst 🙂