.Life

Nauka języków obcych

Styczeń 10, 2015 1 Comment
Znajomość języków obcych otwiera nam drogę do świata. Nie podoba ci się życie w kraju w którym mieszkasz? Wyjeżdżasz. Chcesz przeczytać książkę, uczyć się, ale w ojczystym języku tego nie znajdziesz? Nie ma problemu.

 Od najmłodszych lat w szkole uczymy się angielskiego a nawet i drugiego języka. Tylko jak wygląda ta nauka? Zapamiętywanie na pamięć słówek, regułek, czasów.
 
„Tego wyrażenia używamy w sytuacji…”  „W tym przypadku, czasownik ma być na miejscu… a rzeczownik w…”  „W takich sytuacjach używamy konstrukcji…”
 
Możecie sobie dopowiedzieć w puste miejsca co tam chcecie. Tak właśnie wygląda nauka języka w szkole. Naprawdę, to są jakieś żarty. Jesteś w innym kraju, zaczynasz rozmowę i… No tak, jestem pewny, że właśnie w tym momencie przypomniała ci się regułka, że w tej sytuacji, musisz użyć tego i tego.
To jest bez sensu. 
Kiedy zaczynasz rozmowę, nie myślisz o regułkach. To jest już „wyuczone”. Masz zakorzenione w głowie czego użyć. Co najwyżej myślisz nad słowami jakich użyć, ale nie nad konstrukcją czy regułą jaka w danej sytuacji obowiązuje.
 
Trzeba wyrobić sobie wyczucie językowe, jak najczęściej mieć kontakt z językiem jakiego chcemy się nauczyć. Najlepiej codziennie. Dlatego też najlepiej się uczyć w kraju gdzie ten język obowiązuje, ale jeśli nie mamy takiej możliwości, „stwórzmy pozory”. 
Masz ustawiony język polski w telefonie? Zmień go. Dojeżdżasz autem do pracy? Słuchaj płyty z rozmowami, muzyką w danym języku. Masz znajomego, znajomą co też chce nauczyć się tego samego języka? Super, próbujcie rozmawiać między sobą. Wykuj ze 100 najczęściej używanych słów w danym języku i próbuj czytać jakieś proste książki. Skąd wziąć te słowa? Odsyłam do google. Chodzi o oswojenie naszego mózgu z danym językiem, nie musisz wszystkiego rozumieć, nawet w ogóle, ale miej kontakt z tym językiem jak najwięcej czasu.
 
Kiedy małe dziecko uczy się mówić, ono nie ma na jaki język przetłumaczyć usłyszane słowa, bo nie zna żadnego, ale słyszy wszystko, a mózg automatycznie się oswaja. Po czasie zaczyna mówić i rozumieć nie mając POJĘCIA co to jest, rzeczownik, czasownik, regułka czy inna przydawka. Swoją drogą, tego ostatniego to sam nie wiem i jakoś nie chcę mi się tego sprawdzać.
 

 

Wymaga to wszystko oczywiście wielkich chęci i samozaparcia, ale taką metodą już po miesiącu można spokojnie rozmawiać w stopniu w miarę komunikatywnym, w zależności ile czasu poświęcimy.


You may also like

  • Bardzo ciekawy wpis,języki obce kocham . Szkoła oczywiście pomaga w nauce języków ,ale na nic się one zdają do biegłego władania jeśli sami nie poświęcimy im czasu w domu (nawet przez takie błahe czynności jak oglądanie seriali czy filmów .. ) 😉