Uczucia i Motywacja

Moment, w którym nie ma już chwil radości. Są tylko chwile bez lęku

Luty 4, 2017 5 komentarzy

Mówią, że planowanie nie ma sensu. Przecież jutro możemy się dowiedzieć, że mamy raka i zostały nam dwa miesiące życia. Albo będzie trzęsienie ziemi, które zniszczy cały nasz dobytek i w tym nieszczęściu zginą nasi bliscy, a nam nie będzie już się chciało spędzić na tym świecie ani minuty dłużej. Może się też zdarzyć tak, że po prostu nas pierdolnie samochód i koniec.

Spójrzmy prawdzie w oczy. Takie przypadki należą do rzadkości i planowanie jest bardzo ważne. Bardzo. Jednak tak jak wszystko ma to swój cień. Jaki? Jeśli zatracimy się w wyścigu po lepsze jutro przestaniemy żyć i cieszyć się teraźniejszością.


Piotrek to ogarnięty, szczęśliwy, cieszący się życiem z dużymi ambicjami facet jak i urodzony matematyk. Nie… Urodzony to złe słowo. Nikt nie rodzi się z jakimiś umiejętnościami. Umiejętności się nabywa. On po prostu rozumie matematykę lepiej niż większość osób, bo ją lubi i się jej uczy z pasją.

Kiedy dopadało go pytanie – „Co dalej?” zawsze przypominał sobie rozmowę ze swoim przyjacielem jeszcze w szkole średniej.
-Jak już tak rozmawiamy to powiedz mi Piotrek jedną rzecz. Czego Ty właściwie chcesz od życia?
-Obiecałem sobie, że nigdy nie będę się martwił czy mi wystarczy do pierwszego jak moi rodzice. Że będę dążył do tego, żeby mieć coś więcej od życia. Że będę szczęśliwy i nigdy nie zapomnę o tym, żeby cieszyć się chwilą. One tak szybko mijają, a nigdy nie wiesz kiedy będzie następna.

Zaraz po zdaniu matury w liceum poszedł na studia. Skończył kierunek „Finanse i Rachunkowość” nie tylko dlatego, że liczył na to, że dobrze będzie po tym zarabiał, ale głównie z tego powodu, że to była jedna z niewielu rzeczy, która naprawdę go wciągała. Niedługo po tym jak odebrał dyplom zaczął pracę w jednym z dużych banków.

I w tamtym momencie ten szczęśliwy i cieszący się życiem facet zaczął się zmieniać. Codzienna praca od rana do wieczora przynoszona z banku do domu. Ciśnienie co miesiąc na szukanie nowych ludzi, naganianie do założenia nowych kont. Taka miesięczna norma, a norma ma być wyrobiona. Nauka szablonów wypowiedzi i tego jak postępować z klientem. Rozmowy przez telefon z klientami nagrywane i oceniane pod kątem dobrego stosowania tych szablonów i słownictwa. Codzienne spotkania z pracownikami i omawianie wyników z szefostwem. Nic Ci się dzisiaj nie udało, żadnych kredytów nie udzieliłeś, nic nie sprzedałeś? Ochrzan na dzień dobry. Nawet jak udało Ci się jakiegoś kredytu udzielić, ale nie rozmawiałeś z klientem według szablonu i używałeś nieprofesjonalnego słownictwa tak i tak ci się dostało. Publicznie przy wszystkich. Konkurencja, wyścig szczurów, kopanie dołów i wieczne parcie na wyniki.

A w życiu Piotrka w końcu nie było już ani cienia szczęścia, uśmiechu, radości przeżywanej chwili, aż w końcu przypomniał sobie dawną rozmowę z przyjacielem.
Przypomniał sobie te wszystkie obietnice, które sobie złożył na temat tego jak będzie wyglądało jego życie, a żadnej narazie nie dotrzymał.


Jedyne co pozostało to wieczny strach i lęk.

    Lęk przed utratą pracy. Nie dlatego, że tak bardzo mu na tej pracy zależało, ale temu, że jej potrzebował. Potrzebował pieniędzy na życie, a bał się, że po prostu innego zajęcia nie znajdzie.

    Lęk przed kolejnymi zawalonymi pracą dniami.

    Lęk przed szefostwem, które w rzeczywistości miało go daleko w dupie, a liczyły się tylko wyniki, wyniki, wyniki.

    Lęk przed utratą swojej narzeczonej Kasi, którą w sumie widuje codziennie. Rano – jak wstaje, a ona jeszcze się nie obudziła. Wieczorem – jak kładzie się do łóżka, a ona już dawno śpi.



Już nie było chwil radości. Były tylko chwile bez lęku.


Aż w końcu pewnego dnia podjął dwie małe (duże) decyzje, które zaważyły na całym jego dalszym życiu. Na następnym spotkaniu na którym omawiane były wyniki każdego pracownika słysząc od szefa jak to źle mu dzisiaj nie poszło nie załatwiając żadnej umowy zaryzykował i odpowiedział – spierdalaj wychodząc z budynku.

A kiedy wrócił do domu poczekał aż Kasia wróci z pracy i zabrał ją nad „ich” jezioro gdzieś na Mazurach. W miejsce, gdzie stała się jego narzeczoną.


Choć raz zapomnij o jutrze. Zajmij się teraźniejszością.
Zawodowo pracujemy szybko i ciężko.
Osobiście staramy się o osobę, na której nam zależy bardziej niż jest tego w rzeczywistości warta.
Boimy się, że jutro już nie będziemy mieć pracy, zamiast cieszyć się tym, że ją mamy.
Boimy się, że jak rzucimy pracę to innej już nie znajdziemy.
Boimy się, że osoba, którą kochamy jutro odejdzie, zamiast cieszyć się tym, że jest z nami.
Boimy się, że ta chwila, którą teraz przeżywamy, nie będzie trwała wiecznie, zamiast ją po prostu przeżywać teraz.
A tak naprawdę nie wiemy co będzie jutro.
Przestańmy się bać.
Zacznijmy żyć.



Zdjęcie: Indy Kethdy

You may also like

  • Daria

    Dziękuję Ci za te słowa! Trafiają dziś do mnie w stu procentach! Nawet nie wiesz jakie to dla mnie ważne. Idealny moment by zastanowić się nad własnym życiem i zacząć żyć, bo przecież życie mamy tylko jedno! Dziękuję! 🙂

    • Cieszę się, że pomogłem! Przyjemność po mojej stronie i polecam się na przyszłość 🙂

      • Daria

        Będę obserwować! 👌

  • Jestem pod wrażeniem, pięknie napisane.