.Life

Moment, w którym morderstwo, katastrofa, wypadek już nie robią wrażenia

Luty 21, 2015 3 komentarze
No bo chyba mi nie powiesz, że na tobie robi?

 
 
Oglądałem kiedyś telewizję. Teraz już bardzo rzadko. A seriale nagrywam, żeby oglądać bez reklam. Pamiętam też jak zawsze czekałem na wiadomości na TVP 1, wieczorkiem o 19:30. Przygotowywałem sobie dobrą kolację, herbatka. Szedłem do pokoju, siadałem wygodnie na kanapie i włączałem telewizor, albo ktoś inny włączał. Zależnie od tego kto akurat wtedy pierwszy sięgnął po pilot, ale to inna historia. Jak zwykle, popijając herbatką kolejnego już zjedzonego tosta wpatrywałem się i słuchałem.
 
Napad na bank. Strajk w… Uprowadzono x letniego chłopca/dziewczynkę w miejscowości x. Zginęli żołnierze w akcji na…  Tysiące ludzi straciło pracę z powodu… Tragiczny wypadek autobusu… Trzęsienie ziemi spowodowało zawalenie się licznych budynków. x ludzi zostało bez dachu nad głową w…
 
I w sumie to mógłbym tak wymieniać i wymieniać tylko po co? O co właściwie mi chodzi? Nie wiem czy zauważacie pewną powtarzalność i podobieństwo w tym wszystkim. Nie ważne czy akurat będziesz oglądać wiadomości, panoramę czy coś innego tego samego pokroju, zawsze jest to samo. Zawsze ktoś zginął, zdarzył się jakiś wypadek, polityk powiedział coś nietaktownego czy zdarzyło się coś równie „strasznego”. 
 
Czy morderstwo, śmierć żołnierzy na jakieś akcji czy katastrofa naturalna to w ogóle coś strasznego? Codziennie ludzie umierają, zabijają się nawzajem, tracą pracę, napadają. To przecież jest normalne. Cały czas trąbią o tym samym, że to czy kogoś zamordują czy akurat przeżyje, nie robi już na nikim żadnego wrażenia. Społeczna znieczulica pogłębia się.
 
Zauważyliście, że bardzo rzadko mówią o czymś pozytywnym? Pewnie dlatego, że to się nie sprzedaje, a o to w tym wszystkim chodzi. Tylko trzeba uważać, żeby się w tym nie zatracić. Te różne, dziwne wydarzenia o których słuchamy, wydają się jakieś dalekie. Nie z tego świata. Może myślimy, że tak i tak nas to nigdy nie spotka. Przecież to niemożliwe.
 
A czasem, znienacka przychodzi taki dzień. Dzień, w którym to my tracimy pracę, przeżywamy straszny wypadek czy dowiedzieliśmy się, że wczoraj zamordowano osobę, którą widywaliśmy codziennie, z którą rozmawialiśmy, śmialiśmy się. 
 
W świecie, w którym większość dba tylko i wyłącznie o własną dupę, a społeczna znieczulica możliwe że dosięgła także i nas, czy ta informacja w ogóle jeszcze robi na kimś jakieś wrażenie? Czy już kompletnie przekształciliśmy się w bezuczuciowego robota i na niczym nam już nie zależy?


You may also like

  • Również nie oglądam telewizji od jakiegoś czasu, a pod koniec kiedy jeszcze miałem TV i tak nie interesowały mnie programy informacyjne bo jeśli były wątki polityczne to często przedstawione aż za bardzo subiektywnie.

  • No właśnie. Może po prostu lepiej w ogóle nie mieć TV. Problem znika. Gorzej jak inni domownicy chcą oglądać.

  • Człowieka zawsze interesowała krew i opowieści o niej. Od starożytności. Kiedyś było to rozrywką i jest nią teraz.
    Mnie interesuje los człowieka, którego znam. Bo gdzieś tam w świecie, mam tylko współczucie dla jednostki, ale za tym nic więcej nie idzie. Dodatkowo dlaczego my, jednostki (rzekomo każda inna) mamy nieść ze sobą ciężar czyjejś tragedii.
    Pozytywne wiadomości były na tv puls. Ale nie cieszyły się popularnością.